Przejdź do treści
Strona główna » ANGLOSFERA » FCE, CAE, a może TOEIC? Przewodnik po certyfikatach, które dają pracę.

FCE, CAE, a może TOEIC? Przewodnik po certyfikatach, które dają pracę.

Wchodzisz na portal z ofertami pracy. Widzisz wymarzone stanowisko. Czytasz wymagania: „Mile widziany certyfikat językowy”, „Angielski na poziomie B2 potwierdzony dyplomem” albo tajemnicze skróty typu „TOEIC min. 750 pkt”.

Zaczynasz szukać informacji w Internecie i nagle toniesz w morzu akronimów. FCE, CAE, CPE, IELTS, TOEFL, TOEIC, LCCI… Brzmi to bardziej jak szyfr wywiadu niż ścieżka edukacyjna.

Zastanawiasz się: „Który z nich wybrać? Czy ten drogi jest lepszy? Czy one mają datę ważności? A co, jeśli wydam 600 złotych na egzamin, który w mojej branży jest bezużyteczny?”.

To całkowicie naturalne obawy. Rynek certyfikatów językowych jest ogromny i łatwo wtopić pieniądze w „papier”, który będzie tylko kurzył się w szufladzie.

Jako dorośli, uczący się angielskiego, nie mamy czasu na pomyłki. Potrzebujemy konkretów. Dlatego w tym wpisie, jako Twój przewodnik po tym gąszczu, wyjaśnię Ci różnice między najważniejszymi egzaminami. Powiem Ci, który jest „dożywotni”, który kocha korporacja, a który otworzy Ci drzwi na zagraniczne uczelnie.

Oto Twoja mapa drogowa po świecie certyfikatów z angielskiego.

To „królowie” wśród certyfikatów w Europie. Egzaminy organizowane przez Cambridge English są najbardziej rozpoznawalne w Polsce. Ich największą zaletą jest to, że są ważne bezterminowo. Zdajesz raz i masz spokój do końca życia.

Są to egzaminy akademickie, sprawdzające wszystkie umiejętności: mówienie, słuchanie, pisanie, czytanie oraz tzw. Use of English (gramatykę i słownictwo).

  • B2 First (dawniej FCE – First Certificate in English): To Święty Graal dla większości uczących się. Poziom B2 to poziom samodzielności. Posiadanie tego papierka mówi pracodawcy: „Potrafię się dogadać w biurze, napisać maila i nie boję się telefonu z zagranicy”.
  • C1 Advanced (dawniej CAE – Certificate in Advanced English): Poziom wyższy, dla ambitnych. Wymagany często na stanowiskach kierowniczych, w międzynarodowych korporacjach lub jeśli chcesz studiować po angielsku w Polsce/Europie.
  • C2 Proficiency (dawniej CPE): Poziom niemal native speakera. Dla nauczycieli, tłumaczy i pasjonatów.

Dla kogo?

Dla osób, które chcą mieć solidny wpis w CV na lata, planują pracę w Europie lub chcą udowodnić sobie (i innym), że „umieją w angielski”.

Jeśli Cambridge to dostojna limuzyna, TOEIC (Test of English for International Communication) to szybki samochód sportowy. To najczęściej zdawany egzamin w środowisku biznesowym na świecie.

Czym się różni?

  1. Nie można go nie zdać. Otrzymujesz wynik punktowy (np. 700 na 990 możliwych). Wynik ten określa Twój poziom.
  2. Skupia się na biznesie. Nie będziesz tu opisywać obrazka z krową na łące. Będziesz słuchać nagrań ze spotkań i czytać e-maile handlowe.
  3. Wersja podstawowa jest bez mówienia! Standardowy egzamin (Listening & Reading) to tylko test wyboru (A, B, C, D). Dlatego jest to świetna opcja dla osób, które paraliżuje stres przed egzaminem ustnym.
  4. Ważność: Zazwyczaj 2 lata (choć pracodawcy rzadko to sprawdzają, traktują wynik jako „tu i teraz”).

Dla kogo?

Dla pracowników korporacji, osób szukających awansu, inżynierów i specjalistów, którzy potrzebują „papierka” szybko i bez stresu związanego z egzaminem ustnym.

Jeśli marzysz o studiach w Londynie, USA, Australii albo planujesz emigrację do Kanady, Cambridge może nie wystarczyć. Tutaj wchodzą gracze wagi ciężkiej: IELTS (International English Language Testing System) oraz TOEFL (Test of English as a Foreign Language).

  • IELTS: Preferowany w Wielkiej Brytanii, Australii i Kanadzie. Ma dwie wersje: Academic (na studia) i General Training (do pracy/emigracji).
  • TOEFL: Preferowany w USA. Zdaje się go w całości na komputerze.

Haczyk? Są ważne tylko 2 lata. To egzaminy celowe – robisz je, składasz papiery na wizę lub studia, i zapominasz. Nie ma sensu robić ich „na zapas” do szuflady.

Dla kogo?

Przyszłych studentów zagranicznych uczelni oraz osób planujących legalną emigrację do krajów anglosaskich.

Świat się zmienia. Coraz więcej firm korzysta z nowoczesnych, szybkich testów online opartych na sztucznej inteligencji, takich jak Linguaskill (również od Cambridge).

To testy adaptacyjne – komputer dostosowuje trudność pytań do Twoich odpowiedzi w czasie rzeczywistym. Wynik masz często w 48 godzin. Są świetne do szybkiego sprawdzenia poziomu pracowników w firmie, ale rzadziej uznawane jako „dyplom” sam w sobie.

Dla kogo?

Dla firm robiących audyt językowy pracowników lub rekrutację.

Werdykt → Co wybrać?

Podsumujmy to w prosty sposób, żebyś mógł/mogła podjąć decyzję już teraz:

  1. Chcesz mieć solidny papier do CV w Polsce/Europie, który nigdy się nie przeterminuje? Wybierz B2 First (FCE)lub C1 Advanced (CAE).
  2. Twój szef wymaga potwierdzenia znajomości Business English, a Ty nie lubisz egzaminów ustnych? Wybierz TOEIC.
  3. Wyjeżdżasz na studia do UK/USA lub starasz się o wizę? Wybierz IELTS lub TOEFL (sprawdź wymagania konkretnej instytucji!).

Pamiętaj, że sam certyfikat to tylko wisienka na torcie. Najważniejsze są umiejętności, które za nim stoją. Ale w świecie rekrutacji ta wisienka często decyduje o tym, czy Twój tort zostanie w ogóle zauważony. 🎂